Sobota w Willingen

Wielu niemieckich kibiców upatrywało w Markusie Eisenbichlerze poważnego kandydata do zwyciężenia cyklu Willingen Five, jednak nawet sam Hitchcock nie napisałby lepszego scenariusza do wydarzeń które miały się wydarzyć sobotniego wieczoru na Muehlenkopfschanze.
Pierwsza seria konkursowa padła łupem Kamila Stocha, który po locie na 144,5m wyprzedzał Ryoyu Kobayashiego o 3 pkt. Czołową trójkę zamykał reprezentant gospodarzy Karl Geiger, a tuż za podium znajdował się Dawid Kubacki – 144m oraz Piotr Żyła meldujący się wynikiem 142m.
Awans do finałowej serii po raz pierwszy od czasu zawodów w Sapporo wywalczył również Stefan Hula, który lotem na 137,5m uplasował się na czternastej lokacie na półmetku zawodów. Na pierwszej serii konkursowej swoje zmagania zakończyli Jakub Wolny – 126m i 33 miejsce oraz Maciej Kot – 125m i 37 pozycja. Największą sensacją sobotnich zawodów był brak awansu Markusa Eisenbichlera do serii finałowej. Skok Niemca wystarczył zaledwie na zajęcie 36 miejsca, tym samym marzenia o wygraniu drugiej edycji Willingen Five zostały pogrzebane już na półmetku rywalizacji.
Wśród wielkich nieobecnych drugiej serii znaleźli się Noriaki Kasai, Gregor Schlierenzauer, Domen Prevc oraz Stephan Leyhe. O ile brak formy pierwszej wymienionej trójki jest zauważalny od dłuższego czasu i ich brak w drugiej serii konkursowej nie powinien być zaskoczeniem o tyle drastyczna obniżka formy Stephana Leyhe jest dużym utrapieniem dla Wernera Schustera w kontekście doboru kadry na zbliżające się Mistrzostwa Świata w Seefeld.
Niezrażony niepowodzeniami kolegów z kadry Karl Geiger z pomocą sprzyjających warunków atmosferycznych oddał w serii finałowej najdłuższy skok całych zawodów. Jego lot na 150,5m to wynik zaledwie 1,5m krótszy od oficjalnego rekordu skoczni w Willingen. Poprzeczka jaką zawiesił rywalom okazała się być nie do przeskoczenia. Najbliżej pokonania Niemca był Kamil Stoch, który w finale powtórzył wynik z pierwszej serii – 144,5m. W długim napięciu wszyscy oczekiwali na notę końcową „rakiety z Zębu”, jednak zaliczka z pierwszej serii nie była wystarczająco duża, aby obronić pierwszego miejsca. Karl Geiger pokonał trzykrotnego mistrza olimpijskiego o 4 pkt., a niesamowity skok z drugiej serii pozwolił mu na przejęcie koszulki lidera cyklu Willingen Five.
Podium uzupełnił lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Ryoyu Kobayashi, który po delikatnej obniżce formy w środku sezonu znowu powraca na właściwe tory i wiele wskazuje, że w tym sezonie może złamać jeszcze kilka rekordów wyrytych w kartach historii skoków narciarskich.
Piotr Żyła również łamie kolejne bariery… w zajmowaniu czwartych miejsc. Popularny „Pieter” na sześć ostatnich zawodów pięciokrotnie zajmował czwarte miejsce i choć statystyka jest co najmniej zabawna, to trzeba przyznać, że Polak ustabilizował swoją formę na bardzo wysokim poziomie i niewiele brakuje, aby znów był na podium zawodów najwyższej rangi FIS.
Dawid Kubacki zakończył zmagania na piątym miejscu, czyli na tym samym które zajmuje w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata po 22 z 28 zaplanowanych konkursów indywidualnych.
Stefan Hula w finałowej serii uzyskał 129 metrów i ukończył zmagania na Muehlenkopfschanze na 22. pozycji.
Sytuacja w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata nie uległa znacznej zmianie.
Niezmiennym liderem jest Ryoyu Kobayashi (1520 pkt.) przed Kamilem Stochem (1109 pkt.) i Stefanem Kraftem (991 pkt.). Czwarty jest Piotr Żyła (903 pkt.), a piąty Dawid Kubacki (789 pkt.)
Na czele Pucharu Narodów Polacy umocnili się na fotelu lidera przed Niemcami i Japonią
1. Polska (4418 pkt.)
2. Niemcy (3958 pkt.)
3. Japonia (3182 pkt.)
Walka o zwycięstwo w Willingen Five nabiera rumieńców, dość nieoczekiwanie z rywalizacji wyłamał się Markus Eisenbichler, a w jego miejsce wskoczył reprezentacyjny kolega Karl Geiger. Rękawic nie składają Ryoyu Kobayashi  (1,9 pkt. straty), Piotr Żyła (6,4 pkt. straty) oraz Kamil Stoch (10,1 pkt. straty). Różnice między zawodnikami są bardzo małe, co zapowiada niesamowite emocje ostatniego dnia rywalizacji w Willingen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *